Dark Mode On / Off

Lecimy do Tajlandii!

No to lecimy do Tajlandii! Jak wyglądał nasz wyjazd?

Ta Tajlandia to wcale nie był taki oczywisty wybór. Na początku mieliśmy lecieć do …USA… ale, że COVID, zamknięte granice… no i nie polecieliśmy. Dostaliśmy vouchery do wykorzystania na kolejne loty od KLM. Myśleliśmy, że przeczekamy wszystko i wrócimy do Stanów. Jednak w głowach pojawił się inny pomysł, żeby polecieć w drugą stronę do Azji. Zaczęłam szukać lotów i okazało się, że jest Tajlandia z wylotem z Wrocławia za 1760 zł za osobę. No i kupiliśmy bilety. W międzyczasie, granice Tajlandii raz otwierały się raz zamykały. Do końca nie wiedzieliśmy, czy polecimy. Żeby tego było mało wybraliśmy czerwiec, czyli w Tajlandii jest już pora deszczowa. I wiecie co? W końcu polecieliśmy, był to najlepszy wyjazd jaki zorganizowałam, a pogoda? Mimo pory deszczowej, przez 2 tygodnie padało może przez godzinę.

Pierwsze koty za płoty, czyli jedziemy na lotnisko.

Na lotnisku jesteśmy zawsze 2h przed wylotem. Podchodzimy do odprawy bagażowo- biletowej, czyli chceck-in’a, odbieramy nasze karty pokładowe. Pan, który wydawał nam karty był w szoku, że lecimy tylko z bagażami podręcznymi. Akurat my tak lubimy, im więcej bagażu możemy mieć tym więcej niepotrzebnych rzeczy się bierze. Zresztą zobaczycie sami, ile razy zmienialiśmy hotel, jak często jeździliśmy tuk tukami, pływaliśmy łodziami. Podróż z bagażem rejestrowanym byłaby zwykłą udręką.

Pierwszy lot mieliśmy z Wrocławia do Amsterdamu, tam 3h oczekiwania na lotnisku i przesiadamy się na lot do Bangkoku. Lecieliśmy liniami KLM. W Tajlandii byliśmy w czerwcu 2022, jeszcze dotykały nas restrykcje covidowe jak maseczki, szczepienia, obowiązek wypełnienia formularzy wjazdowych. Teraz na szczęście już tego nie ma więc pominiemy ten wątek. Musimy przyznać, że obsługa pokładowa była świetna, a lot bezproblemowy. Jakby się ktoś zastanawiał co zrobić z dzieckiem w tak długiej podróży to… nasza Karolina prawie cały lot przespała. Z Amsterdamu wylatywaliśmy ok. godziny 21, więc Karolina zdążyła dotrwać do kolacji, w międzyczasie obejrzeć jedną bajkę i to byłoby na tyle. Zawsze mamy przygotowany zestaw nowych naklejek, kolorowanek i książeczek, ale tym razem kompletnie się nie przydał.

lotnisko Amsterdam

Dolecieliśmy! Jedziemy na Pattaya.

30 min wystarczyło, żeby wyjść z samolotu i przejść kontrole bezpieczeństwa. Wymieniamy parę euro na bahty i idziemy szukać autobusów do Pattaya. Jeśli chcecie złapać autobus musicie zejść na najniższe piętro lotniska, tutaj znajdziecie autobusy. Koszt przejazdu to 110 thb od osoby. Karolina miała przejazd za darmo. Przejazd z Suvarnabhumi airport do Jomtien Bus Station trawa ok 2h. Bilety możecie kupić na lotnisku lub na stronie https://12go.asia/en.

Przeczytaliśmy wiele opinii o tym miejscu, że nie warto, że to megaimprezowe miejsce, że zjeżdża się tu cały Bangkok chcący się zabawić, ale wiecie co? Dobrze, że nie posłuchaliśmy tych opinii, bo spędziliśmy tutaj naprawdę udane 4 dni. A co z noclegiem? Wszystkie hotele rezerwowałam na stronie agoda.com w porównaniu z bookingiem było o wiele taniej. Na Pattaya mieliśmy 4 noce w hotelu Seven Zea Chic Hotel. Za całość zapłaciliśmy 129€. Czemu akurat ten nocleg? Ze względu na basen na dachu i widok z niego.

Jak zwiedzać i co robić w Pattaya?

Najlepiej i najłatwiej zwiedza się Pattaya transportem lokalnym. Po mieście jeżdżą Pick up’y, które zbierają osoby i rozwożą pod wskazane adresy. Koszt przejazdu to 100 thb osoba dorosła, Karolina miała przejazd darmowy. A co można robić w Pattaya? W brew pozorom jest wiele atrakcji:

  • Sanktuarium Prawdy
  • Sanktuarium Słoni
  • Nong Nooch Tropical Botanical Garden
  • Wielki Budda
  • Park wodny Ramayana
  • Targ na wodzie
  • Mini Siam
  • Deptak walkig street
  • plaże

My większość czasu spędzamy na plaży i na spacerach promenadą. Najważniejszą atrakcją dla nas było Sanktuarium Słoni.

Jedziemy do Sanktuarium Słoni.

Nie oszukujmy się, czekaliśmy na to baaardzo! Jak tylko kupiliśmy bilety do Tajlandii to wiedziałam, że jedną z rzeczy jaką musimy zrobić to spotkanie ze słoniem. Wizytę w sanktuarium słoni zarezerwowałam na tej stronie: https://elephantjunglesanctuary.com/pattaya/ lub na messengerze.

Koszt takiej przyjemności to 2500 thb za osobę, dzieci do lat 3 mają wizytę za darmo. Do wyboru macie 2 opcje wyjazdu, rano lub popołudniu. My decydujemy się na poranną wycieczkę. W dniu wyjazdu dostajecie informację, o której godzinie możecie spodziewać się kierowcy. Między 6:30 a 7:00 zbierane są osoby z hoteli i przed 8:00 jesteśmy już na miejscu. Mieliśmy szczęście, bo razem z nami były jeszcze tylko 2 osoby. Na początku jest spotkanie z przewodnikiem, poznajemy historię tego miejsca oraz każdego ze słoni, a następnie możemy zacząć karmienie. To nie koniec atrakcji, przed nami jeszcze spacer, kąpiel i czyszczenie słoni, a na sam koniec mamy czas na posiłek i odpoczynek. Warto jest zabrać ze sobą rzeczy na zmianę.

Jeśli martwicie się czy jest to atrakcja dla dzieci to już odpowiadamy. Sanktuarium słoni jest przystosowane do wizyty dzieci, jest plac zabaw, huśtawki czy toalety. Posiłki przygotowane dla gości są również odpowiednie dla dzieci, a co najważniejsze osoby, które dbają o słonie bardzo uważały i pilnowały czy Karolina nie podchodzi zbyt blisko słonia. Czuliśmy się bardzo „zaopiekowani”. Co najważniejsze Karolina nie miała problemu z tym jak duże są słonie, nie bała się ich i chętnie uczestniczyła w zaplanowanych atrakcjach.

W cenie wycieczki macie zagwarantowany odbiór i dowóz do hotelu, obiad, przekąski, wodę i przewodnika w języku angielskim.

Ok. południa powinniście wrócić do swojego hotelu.

sanktuarium słoni pattaya, lecimy do tajalndii

Kolejny przystanek- Krabi.

Z Jomtien Bus Station wracamy na lotnisko Bangkok Suvarnabhumi, szybkie przejście przez kontrolę bezpieczeństwa i lecimy na Krabi. Oba miasta dzieli prawie 780 km więc sami rozumiecie, że jest to najlepsza opcja. Bilety na samolot kupiliśmy na https://www.vietjetair.com/en za loty w 2 strony na trasie Bangkok-Krabi-Bangkok zapłaciliśmy 180 zł od osoby. Wszystko pięknie ładnie, ale niestety nasz lot był opóźniony, co niosło ze sobą duże komplikacje.

Pierwsze dwie noce mieliśmy spędzić na Railay Beach. Problem był tego typu, że na Railay nie dojedziecie autem. Co najwyżej możecie dojechać autem do przystani promowej w Ao Nang czy Ao Nam Mao i tam wziąć longboata, którym w 15-20 min. dopłyniecie na Railay Beach. Problem w tym, że ostatnia łódź odpływała o godz 18:10…

W głowie miałam już wynajęcie prywatniej łodzi lub extra nocleg i następnego dnia pierwszym rejsem dopłynęlibyśmy do hotelu na Railay. Suma sumarum wszystko się udało dzięki naszemu… Panu Kierowcy, ale wróćmy do początku.

Przylatując na Krabi mieliśmy już zarezerwowaną taksówkę przez stronę https://krabishuttle.com/, koszt to 499 bht. Na stronie podajecie do jakiego hotelu chcecie dotrzeć. Zaznaczyłam, że chcę dojechać do przystani w Ao Nang, a następnie dopłyniemy do hotelu Sand Sea Resort na Railay Beach. Nasz kierowca czekał na nas w hali przylotów i dobrze wiedział, że nie mamy czasu… Szybko spakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy na przystań. Nie zdążylibyśmy dojechać do Ao Nang, ale nasz kierowca zaproponował, że zawiezie nas na inną przystań, z której również odpływa łódź. No i zdążyliśmy! Za 10 min siedzieliśmy już w longboacie, cena za rejs, za osobę to 100 thb.

Jesteśmy w raju- Railay Beach

Po 15 minutach wysiadamy na przystani w Railay Beach. Zachodzące słońce, wysokie palmy… jesteśmy w raju! Szukamy naszego hotelu Sand Sea Resort, za 2 noce płacimy 80€. Dostajemy klucze do naszego domku i idziemy spać, za nami długi dzień. Już po śniadaniu wiemy, że jest to najlepszy hotel jaki mogliśmy wybrać. Duże domki, pyszne śniadanie i co najważniejsze pyszne śniadanie zaraz przy plaży, a widoki? Widoki były niesamowite!

Railay dzieli się na część zachodnią i wschodnią, a co tutaj robić? Przyjechaliśmy tu przede wszystkim dla widoków i plaż. Jest tutaj też punkt widokowy, droga jest stroma i polega głównie na wspinaniu się po linach. Ze względu na Karolinę nie zdecydowaliśmy się na wejście.

Dodatkową atrakcją dla dzieci są małpy, które skakały nad naszymi głowami. Przez kolejne 2 dni nie robimy nic poza spacerowaniem i leżeniem na plaży.

Ao Nang

Kolejnym przystankiem na naszej mapie było Ao Nang. Jak się tam dostać? Z Railay Beach bierzemy longboata, którym w 15 minut docieramy do przystani promowej. Koszt takiej przejażdżki to 100bht od osoby.

W Ao Nang zatrzymujemy się na 4 noce w hotelu Holiday Ao Nang Beach Resort. Za nocleg płacimy 854 zł. Dlaczego ten hotel? Karolina też potrzebuje trochę atrakcji, a ten hotel jest idealny dla rodzin z dziećmi. Zjeżdżalnie, sala zabaw czy plac zabaw, jednym słowem nie było nudy.

Rejs na Hong Island

Do Tajlandii przylecieliśmy w czerwcu co miało oznaczać dla nas porę deszczową i ciągłe opady. Jak na razie wszystko nam sprzyjało, a deszcz widzieliśmy dosłownie przez chwilę. Mieliśmy jednak porę deszczową z tyłu głowy i nie robiliśmy większych planów jak na dzień czy dwa w przód, bo pogoda była nie do przewidzenia. Wieczorem, kiedy przyjechaliśmy do hotelu w Ao Nang sprawdziłam, jak wygląda pogoda na najbliższy dzień. Ma być słoneczny dzień! Szybka decyzja jak się uda to jedziemy na jakieś zwiedzanie. Na stronie https://www.getyourguide.pl/ znalazłam wycieczkę na Hong Island. Cena takiej przyjemności to 170 zł od osoby, dzieci do lat 3 nie płacą za wycieczkę. Zrobiłam rezerwację, dostałam potwierdzenie, że kierowca przyjedzie po nas rano do hotelu, świetnie! W takim razie będzie wycieczka!

Na drugi dzień po śniadaniu przyjechał po nas kierowca i zawiózł na przystań Nopparat Thara skąd rozpoczął się rejs. Cała wycieczka trwała ok 6h. Zaczęliśmy od nurkowania z rurką, znaczy się Kamil nurkował, a my z Karoliną zostałyśmy na łodzi i sprawdzałyśmy, jak sobie radzi. Następnie coś dla osób pragnących pięknych instagramowych zdjęć, czyli Lading Island. Z ręką na sercu, najlepsze zdjęcia jakie mamy to właśnie z tego miejsca. Następnie rejs do sekretnej Laguny i czas wolny na wyspie Hong Island. Na wyspie znajdował się punkt widokowy z panoramą 360 stopni. Wejście w klapkach i z Karolina na barana nie było łatwe, ale daliśmy radę, a widoki? Naprawdę zapierały dech w piersi.

W cenie wycieczki organizator zapewniał sprzęt do nurkowania, kamizelki, lunch, wodę i przewodnika w języku angielskim.

Jak oceniam wyjazd? Mocne 10/10!

lecimy do Tajlandii, hong island

Ostatni etap wyjazdu- wracamy do Bangkoku

Aż się nie chce wyjeżdżać z hotelu… ostatni etap podróżny przed nami. Kolejny raz zamawiamy taksówkę na lotnisko z firmy https://krabishuttle.com/. Lot powrotny do Bangkoku również liniami Viet Jet, tym razem już bez opóźnień. Punktualnie lądujemy na Suvarnabhumi airport. Do centrum miasta z lotniska dojedziemy szybkim pociągiem- Airport Link, koszt biletu do ostatniej stacji kosztuje 45 thb. Żeby dostać się do pociągu musicie zjechać na najniższe piętro lotniska i iść po znakach Airport Link. Żeby dojechać do naszego hotelu musimy z ostatniej stacji wziąć jeszcze tuk tuka za 100 thb, podróż nim trwa ok 15 min. Jesteśmy!

Ostatnie 4 noce spędzamy w Prince Palace Hotel, koszt pobytu wyniósł 4230 thb. A co robimy w Bangkoku? Najbardziej zależało mi na wizycie w China Town i posmakowaniu czegoś dobrego, zobaczeniu Pałacu Królewskiego (wejście dla osoby dorosłej to cena 500 thb) oraz świątyń Wat Pho (100 thb) i War Arun (100 Thb). Przy okazji zaliczyliśmy jeszcze jedną atrakcję, rejs longboatem po kanałach Tchonburi za 1500 thb. A jak do tego doszło?

Jak daliśmy się oszukać w Bangkoku? 

Chcieliśmy zobaczyć wielki Pałac Królewski i daliśmy się naciągnąć na klasyczne „Pałac Królewski jest jeszcze zamknięty”. Idźcie najpierw na rejs po kanałach Tchonburi, a później dopiero do pałacu.

I wiecie, normalnie byśmy się nie nabrali, ale jak tą samą historię powtarza 5 osoba z rzędu, to najzwyczajniej w świecie pomyślałam, że musiałam coś przeoczyć, nie doczytać godzin otwarcia. W końcu daliśmy się namówić miłemu uśmiechniętemu Tajowi, że jego kolega, który niechcący ma tuk tuka i jest tu niedaleko, zawiezie nas na przystań.

Pojechaliśmy na przystań, zapłaciliśmy 1500 thb i popłynęliśmy. Oczywiście pałac był cały czas otwarty, a my tą samą historie słyszeliśmy jeszcze kilka razy tego dnia. No cóż nauczka dla nas. 

Ale żeby nie było, nie ważne jakie były okoliczności, sam rejs kanałami uważam za ciekawą atrakcje. 

Najlepsze na koniec, czyli jedziemy do Ayutthaya!

A może by tak rzucić wszystko i ostatniego dnia ruszyć za Bangkok? Tyle się naczytaliśmy, że Ayutthaya to obowiązkowy punkt wizyty w Tajlandii. No to sprawdzamy! Sprawdzamy też rozkład pociągów, czeka nas 2h podróż. Bilety kupujemy w kasie na dworcu głównym, koszt? Zawrotne 20thb za osobę dorosłą w jedną stronę, oczywiście za Karolinę nie płacimy.

Jak zwiedzać park historyczny Ayutthaya? Niestety świątynie są porozrzucane po całym mieście, więc spacer nie wchodzi w grę. Dobrym rozwiązaniem jest też wynajęcie rowerów jednak z dzieckiem to również nie był najlepszy pomysł. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie tuk tuka, koszt 4h wycieczki to 900 thb.

Ayutthaya to dawna stolica Syjamu, wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Bilet na zwiedzanie świątyń to koszt 50 thb, można też kupić bilet łączony na zwiedzanie kilku świątyń, który kosztuje 220 thb. Dzięki niemu możecie zobaczyć: Wat Ratchaburana, Wat Phra Ram, Wat Phra Sri Sanpetch, Wat Mahathat, Wat Chai Watthanaram oraz Wat Makeyong.

Zwiedzanie świątyń może wam zająć nawet cały dzień, my nie mamy tyle czasu, musimy się w zupełności zadowolić tym co zobaczymy w 4h.

Pociąg powrotny do Bangkoku przyjeżdża bez opóźnień. Zdecydowanie Ayutthaya to must see dla każdego kto przylatuje do Bangkoku.

Ayutthaya

Wracamy do domu…

Po powrocie z Ayutthaya, Kamil z Karoliną ostatni raz idą na basen, a ja pakuję już plecaki. Nasza 2 tygodniowa podróż dobiega końca. Lot powrotny odbywa się bez opóźnień, najpierw trasa Bangkok- Amsterdam, był to lot nocny więc Karolina praktycznie cały lot przespała. W Amsterdamie 3h przesiadka i wracamy do Wrocławia.

Podsumowanie- Jak wyglądały nasze wydatki?

Transport

  • Za loty na trasie Wrocław-Amsterdam-Bangkok zapłaciliśmy 1760 zł od osoby.
  • Loty wewnętrzne Bangkok- Krabi- Bangkok 180 zł od osoby.
  • Przejazd autobusem na trasie Bangkok- Pattaya- Bangkok to 220 thb od osoby dorosłej.
  • Dojazd z lotniska i na lotnisko w Krabi 998 thb
  • Łodzie do/z Railay Beach 200 thb od osoby w dwie strony
  • Dojazd do hotelu w Bangkoku – 90 thb od osoby dorosłej Airport Link + 200 thb tuk tuk w dwie strony.

Noclegi

  • Bangkok- Prince Palace Hotel, 4230 thb
  • Ao Nang – Holiday Ao Nang Beach Resort 854 zł
  • Railay Beach- Sand Sea Resort, 80€
  • Pattaya- Seven Zea Chic Hotel 129€

Dodatkowe atrakcje

  • Sanktuarium Słoni – 2500 thb od osoby dorosłej
  • Ayutthaya- 40 thb od osoby dorosłej pociąg, 220 thb bilet zwiedzania, 900 thb tuk tuk
  • Hong Island – 170 zł od osoby dorosłej
  • Bangkok- 500thb od osoby dorosłej Pałac Królewski, Świątynie po 100thb za wejście, rejs Łodzią 1500 thb.

W sumie jako 3 osobowa rodzina na dwutygodniowych wakacjach wydaliśmy ok. 9900 zł za transport+ nocleg + dodatkowe atrakcje

Czy wycieczka z biurem podróż byłaby tańsza? Zdecydowanie nie!

może cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[instagram-feed]
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.